Menu

Przejście z Butelki na Pierś. UDAŁO SIĘ

Jesteś mamą, kobietą w ciąży, lub osobą planującą w przyszłości mieć dzieci? Planujesz karmić piersią swoje maleństwo?
Byłaś może kiedyś oprócz Martyny Wojciechowskiej na Mount Everest? Naturalne karmienie w naszym przypadku było chyba trudniejsze od zdobycia słynnego Everestu.

Jednak tak jak Alpiniści nie poddają się, gdy zaczyna brakować tlenu i idą dalej, tak samo ja nie poddałam się, gdy zaczęły się nasze najgorsze problemy prowadzące do utraty karmienia naturalnego i włączenia mleka modyfikowanego. Zobaczcie jak my z Kasią zdobyłyśmy ten szczyt i wspinamy się jeszcze wyżej. Przejście z butelki na pierś. UDAŁO SIĘ


przejście z butelki na pierś

1. Zrobię wszystko aby karmić

Od początku planowania ciąży priorytetem dla mnie było zrobienie wszystkiego, aby móc naturalnie karmić dziecko, tym bardziej, że Kuba karmiony był tylko 3 miesiące. Nie umiem tu opisać jak bardzo chciałam, aby karmienie drugiego dziecka nie zakończyło się tak szybko jak pierwszego. Ciąża to był czas kiedy bardzo się do tego przygotowywałam

2. Po porodzie w szpitalu.

Po cesarskim cięciu ze względów medycznych kilka godzin czekałam na Kasię. Kiedy w końcu ją dostałam pierwszą najważniejszą rzeczą dla mnie było danie jej siary. Od początku pięknie ssała. Przystawiałam ją jak najczęściej się dało, ponieważ to przystawianie dziecka do piersi daje sygnał do produkcji mleka. W szpitalu malutka spadła 200 gram, a w ciągu następnej doby Kasia przybrała 100 gram. Cieszyłam się tak bardzo, że musiałam obdzwonić najważniejsze osoby i się pochwalić. Same wiecie jaka to jest radość, gdy Wasze dziecko przybiera na wadze.

z butelki na pierś, sesja noworodkowa

3. W domu. Zaczynają się schody.


Wróciliśmy do domu. Kasia wisiała na piersi non stop. Jadła, zasypiała i za 15 minut znów była głodna. Wiedziałam jednak, że takie początki są normalne, chodź uciążliwe. Po tygodniu odwiedziła nas położna. Wtedy zaczęły się problemy, za które obwiniałam siebie. Okazało się, że Kasia zamiast przybierać, tak jak było po spadku wagi w szpitalu, to w domu w ciągu tygodnia spadła aż 200 gram.
Strasznie się tym obwiniałam. Chodziło mi po głowie, że mam słabe mleko, może źle ssie, no ale przecież zasypiała przy piersi, to znaczy, że chyba się najadła. Położna stwierdziła, że Kasia chyba się nie najada i zaleciła ściąganie mleka i karmienie butelką. Zaleciła to, czego najbardziej się obawiałam , jednak chciałam zrobić wszystko, aby Kasia piła moje mleko, nawet ściągane. Tak funkcjonowałyśmy ponad 2 miesiące. Przystawiałam ją do piersi, aby pobudzała laktację, a później ściągałam mleko i jadła z butelki. Fakt wszystko się poprawiło. Nie wisiała już na cycu, dłużej spała. Wydawało mi się, że właśnie problemem było, albo złe ssanie, albo niedojadanie. Dzień, noc ściąganie. Planowanie wyjazdu na zakupy itd wiązało się z wcześniejszym ściągnięciem  mleka w zapasie, noszenia ze sobą laktatora, butelek...... Jednak pomimo trudu, ściągania w nocy po 3razy ani razu nie pomyślałam, aby dla swojej wygody zakończyć laktację. Jeżeli byłoby trzeba oczywiście robiłabym to jak najdłużej.

4. Ginekolog

Będąc na wizycie kontrolnej u ginekologa lekarz zapytał czy karmię naturalnie. Powiedziałam mu, że odciągam. Stwierdził, że długo to nie potrwa i, że za chwilę przejdę już na mleko modyfikowane. Nie było to pocieszające, jednak jednym uchem wpadło, drugim wypadło.

                               sesja noworodkowa

4. Pora coś z tym zrobić

Byłam coraz bardziej zmęczona sytuacją laktatorową. Życie toczyło się wokół : ściągania, mycia laktatora i butelek, karmienia, wyparzania i tak w kółko. Postanowiłam to zmienić i działać. Udałam się do poleconego przez koleżankę doradcy laktacyjnego. Na wizytę miałam przyjechać z głodnym dzieckiem, aby Pani zobaczyła jak Kasia ssie.
Pani była bardzo z małej zadowolona. Okazało się, że Kasia wcina jak zawodowiec :) wręcz idealnie.
Zważyłyśmy Kasię przed i po karmieniu. Okazało się, że w ciągu 5 minut wypiła 120 ml. Najadła się i zasnęła. Doradca poleciła, abym przez 2 tygodnie karmiła wyłącznie piersią. Tyle ile trzeba, abym była twarda i nie ściągnęła mleka ani razu. Tak też uczyniłam. Karmiłam te dwa tygodnie tylko piersią na żądanie. Po dwóch tygodniach przyjechała Pani Dorota doradca laktacyjny zważyć malutką. Kasia przybrała na wadzę. Ogarnęła mnie radość w porównywalna do wygrania w totka. Nie przybrała nie wiadomo jak dużo, ponieważ ona sama urodziła się malutka i ma nieco mniejsze potrzeby. Kolejną drogą do sukcesu było dalsze karmienie wyłącznie piersią, jednak z dalszym monitorowaniem wagi. Przez 2 tygodnie 2 razy w tygodniu chodziłam do ośrodka zdrowia, aby na jednej wadze ważyć Kasie i sprawdzać przyrost wagi. Za każdym razem malutka ważyła kilkanaście gram więcej. Z każdego ważenia wychodziłam z ogromnym bananowym uśmiechem.

5. Sukces

Po dwóch tygodniach ważenia w ośrodku zdrowia świętowałyśmy nasz wspólny sukces. Kasia przybiera z dnia na dzień. Mleka mam tyle, że mogłabym wykarmić bliźniaki. Nasza droga mleczka jest takim sukcesem jak zdobycie Mount Everestu, albo większym. Butelki i laktator są od dawna schowane i już nie zajmują miejsca na pralce :) Jeżeli pragnie się tak jak ja karmić i robi się wszystko to można. Kasia je maksimum 10 minut i jest najedzona. Obecnie ma już prawie 7 kilo i jest pięknym zdrowym bobaskiem. Dzięki karmieniu naturalnemu Kasia nie zaraziła się anginą od Kuby, ma to co najzdrowsze, zawsze ciepłe i gotowe oraz kiedy tylko zapragnie. Ja uwielbiam tą bliskość i nasze przywiązanie. Karmić planujemy się na pewno 2 lata, a mała ma już prawie 6 miesięcy :)
Przejście z butelki na pierś. Udało się !!

sesja niemowlęca sesja noworodkowa