Ślub. Najpiękniejszy dzień młodej pary. Tego dnia młodzi są zajęci przede wszystkim sobą. Chcą dobrze wyglądać, oraz aby całą ceremonia i wesele udało się. W naszym przypadku był jeszcze Kuba. Brać ślub mając 3 letniego synka było cudowne. Razem z Markiem chcieliśmy, aby Kuba nie czuł się odtrącony tylko cieszył tym dniem razem z nami. Chcieliśmy, aby ten dzień również dla niego był wyjątkowy. Mój maluszek bardzo chciał wyglądać tak jak jego Ojczym, tak więc kwiatek w butonierce taki sam musiał być również dla niego. Dzielnie uczestniczył we wszystkich przygotowaniach w dniu ślubu. Jechał ze mną do kosmetyczki, fryzjerki oraz odebrać kwiaty. Najważniejsze było dla mnie aby podczas ceremonii oraz na weselu Kubuś czuł się dobrze i miał cały czas opiekę. Jak wiadomo są momenty, w których nie mógł być z nami m.in hardcorowe płynięcie motorówką. Kuba śmiał się, że również idzie na wesele ze swoją osobą towarzyszącą. Karolina sprawowała nad nim opiekę cały czas. Kiedy Kubuś chciał się bawić na placu zabaw bawił się, kiedy chciał jeździć a rowerze jeździł oraz kiedy chciał być z nami, bądź innymi osobami z rodziny był. Jednak mogę stwierdzić, że cały czas był z nami. Wspólne tańce (nawet pierwszy) , oczepiny (pora snu tego dnia nie obowiązywała) oraz oczywiście siedzenie koło mamy przy stole. Był szczęśliwy i było to widać. W kościele miał nieść obrączki, lecz niestety w drodze zasnął w samochodzie i dotarł do nas w połowie mszy siedząc u nas na kolankach :) Przy gratulacjach dzielnie pomagał świadkom przy kwiatach :) Nie jedna ciotka również i jemu gratulowała. Przecież było czego :) Ten dzień był najpiękniejszym rodzinnym dniem naszej trójki :)
Płacz, krzyk, nocne moczenie to tylko niektóre zachowania dziecka rozpoczynającego ważny etap w życiu jakim jest przedszkole. Niestety nie raz jest to wina nauczycieli, o których nieraz słychać w mediach, lecz w większości jest to trudna rozłąka i brak zaufania dziecka do nowego miejsca. Rozmawiając z wieloma mamami, każda ma inne i indywidualne doświadczenie chodzenia ich dzieci do przedszkola. Patrząc na nasze 9 miesięcy prowadzania Kubusia wiem, że przechodzimy ten etap dość spokojnie. Do przedszkola poszedł mając 3 lata i dwa miesiące. Pierwsze pięć dni mieliśmy 3 godzinną adaptację, na której byłam cały czas obecna. Kuba od razu poszedł do grupy, tak więc nie wychylałam się swoją obecnością. Kolejne pięć dni mój maluch zostawał sam przez 3 godziny. Po adaptacji chodził już normalnie. Odbierałam Kubusia po obiedzie, nie zostawał do samego zamknięcia. Niestety początkowo nie było kolorowo. Mój mały synek trudno znosił rozstania z mamą. Płakał w przedszkolu przy rozstaniu, ale po około 3 - 5 minutach już bawił się z dziećmi. Tak było jakiś czas. Do tej pory zdarza się, że Kuba nie chce rano iść, bo np. się nie wyspał i ma kiepski humor lub po prostu mu się nie chce, tak jak rodzicom do pracy. Po takim czasie mówię, że jak chce to zadzwonię do Pani i go wypiszę. Propozycja wypisania porządnie działa na mojego smyka, który bez wahania zbiera się do swojego przedszkola. Wymyślaliśmy z mężem różne sposoby, aby Kuba chodził z chęcią i nie płakał. Kilka sposób się sprawdziło przez, które mój mały już prawie czterolatek jest śmiało chodzącym przedszkolakiem.
Kilka sposobów: ( Są to moje metody, niektóre sprawdzone, jeżeli komuś pomogą to dobrze, jak komuś się nie spodobają to trudno. Każdy ma swoje metody)
1. Kubie bardzo imponowało, gdy widział jak starsze dzieci chodzą do szkoły. Powiedzieliśmy mu, że on również chodzi do szkoły. Wiedział, że będzie się uczył, lecz dlatego że jest mały również będzie się w swojej szkole bawił.
2. Daj dziecku do jego portfela pieniądze, za które dziecko kupi sobie samo plecak, kapcie itp. do przedszkola. Chętnie samo na ten ważny dzień wszystko spakuje i może chętnie pójdzie do przedszkola.
3. Rozmowy jakiś czas przed przedszkolem na temat jak będzie. Pokazywanie dziecku przedszkolaków spacerujących razem z Paniami, przy czym opowiadamy jak jest im na tym spacerze fajnie.
4. Zaprzyjaźnienie dziecka z innym przedszkolakiem. Próba stworzenia przedszkolnego przyjaciela, oczywiście o ile dzieci się polubią. Zaproszenie dziecka z rodzicem do domu, na spacer, czy na lody. Gdy mały przedszkolak będzie miał swojego ulubionego kolegę w placówce, chętniej do niej pójdzie.
5. Atrakcyjna podróż. W naszym przypadku Kuba nieraz nie chce wyjść z domu. Pomaga nam wtedy atrakcyjna podróż np. standardowo samochód przy brzydkiej pogodzie, jazda Kubusiowym traktorem, samochodem ferrari na akumulator, Buba - jeździk, rower bądź nawet na roklach. Frajda, gdy dziecko parkuje swój pojazd na przedszkolnym parkingu daje dużo radości.
6. Nagroda za ładne pójście oraz brak płaczu. Pokażmy dziecku fajną nagrodę i powiedzmy, że gdy zacznie ładnie chodzić, bez płaczu nagroda trafi w jego rączki.
7. Udawaj popołudniami, w dni wolne, że dzwoni Pani wychowawczyni, przekaż dziecku, że Pani czeka na niego w przedszkolu, że zaplanowała super zabawę itp.
8. Niech co jakiś czas dziecko zaniesie dla swoich koleżanek i kolegów ciasteczka itp.
9. Kup dziecku co jakiś czas nowe ubranie, okulary, czapkę itp., powiedz, że trzeba się pochwalić, pokazać jakie to ładne Pani i dzieciom.
10. Jeżeli musisz dawać dziecku podwieczorek z domu, niech sam go sobie spakuje. Jogurt, owoc to to co my dajemy. Dodatkowo można dać dwa małe żelki do podzielenia z kolegą lub koleżanką. Dziecko od razu chętnie pójdzie. W końcu chyba wszystkie dzieci kochają żelki :)
11. Wytłumacz, czym jest zarabianie pieniędzy. Powiedz, że gdy nie będziesz chodzić do pracy nie będzie pieniążków na jedzenie, ubranka, wyjazdy czy np. na ulubioną zabawkę. Powiedz, że chodząc do pracy zarobisz pieniążki na to o czym dziecko marzy, za jakiś czas kup mu to.
Po zastosowaniu kilku metod obecnie Kuba potrafi rano się rozpłakać, ponieważ boi się, że się spóźni :)
Czy można nie być ANTY, do rzeczy, która w swojej nazwie już na samym początku ma słowo ANTY? Oczywiście, że tak. My przekonaliśmy się, że Antybutelka wcale nie jest Anty i stała się naszym w zasadzie codziennym Must Have. Trafiła w nasze ręce na spotkaniu Matka też Kobieta.
Butelka od razu zaczęła zdobywać Nasze zaufanie, a przede wszystkim Kuby. Nie podróżowaliśmy jeszcze z nią, ale na pewno będzie na naszej liście rzeczy do podróży, i to tych w torbie podręcznej. Na razie butelka towarzyszyła nam w krótkich tripach, pierwszych jazdach rowerowych, gdy było ciepło do przedszkola, portu ( Jak ktoś nie wie, mieszkamy w Mikołajkach) i na plac zabaw. Zdarza się, że ja gdzieś wychodząc mam ją przy sobie. Jeżdżąc rowerem nieraz po drobne zakupy również mam ją przy sobie przypiętą np. do spodni lub plecaka. Tak przypięta, ponieważ dzięki temu nie zajmuje zbędnego miejsca w plecaku. Po opróżnieniu jestem w stanie schować ją nawet do kieszeni spodni. Bardzo dobre, gdy nie mamy przy sobie ani torebki, czy plecaka. W końcu nie zawsze trzeba to mieć :)
Kilka słów o samej butelce: - Antybutelka to zwijana butelka wielokrotnego użytku - pojemność 480 ml - można ją zwinąć, zawiesić i podpisać - gdy jest pełna stoi, zaś gdy pusta jest płaska jak kartka papieru - jest wyposażona w karabińczyk, dzięki któremu można ją przypiąć np. do spodni - można ją myć w zmywarce - można ją zamrażać, co sprawdzi się latem - wykonana z polietylenu
Na pierwsze spotkanie niestety nie dotarłam z przyczyn osobistych, zaś na drugie wskoczyłam na wolne miejsce. Fart :) Pobudka o 5, szykowanie i razem z Natalią ruszyłyśmy do Grodziska Mazowieckiego na Grodziskie Spotkania Blogerów. Czemu z przygoda? Bo każda podróż to przygoda. 15 kilometrów przed metą na Błoniach odpadł nam tłumik, którym szorowałyśmy ulicę. Z tego miejsca pozdrowienia dla Panów Mechaników, którzy po błaganiach i naszej upartości podwiązali tłumik i nie wzięli od nas ani grosika:) Oczywiście trzeba było powiedzieć, że jedziemy z Mazur na najważniejsze spotkanie w naszym życiu :) Dzięki "NAPRAWIE" tj. podwiązanie tłumika drutami byłyśmy spóźnione tylko 20 min i oczywiście mogłyśmy uczestniczyć w spotkaniu. Co było? Jak było? Jednym słowem tak jak miało być, tak jak myślałam że będzie. Organizatorka Ola stanęła na wysokości zadania i zrobiła je świetnie. Jedyne co było jej nie potrzebne to nerwy :) Ola więcej wiary :) Spotkałyśmy się w restauracji Gniazdo, gdzie na samym wejściu przywitały nas m.in wielbłądy, daniele, kozy. Na początku panowie Marcin i Michał przedstawiciele firmy Wyjątkowy Prezent. Opowiedzieli o tym, jakie ciekawe prezenty, których w zasadzie nie można dotknąć możemy sprawić swoim bliskim. Następnie była bardzo ciekawa rozmowa z Pauliną i Wojtkiem z Zachęć swoje dziecko do mycia zębów na temat jak dbać o zęby naszych dzieci. Rozmowa pełna dyskusji, spostrzeżeń i wniosków. Przerwa na ploteczki, pyszny żurek i zdjęcia :)
Następnie Ania zaprezentowała nam buty Slippers Family. Dla mnie pokaz, rozmowa na wysokim poziomie, tym bardziej, że o dziecięcych stopach mówiła również jako fizjoterapeuta. Same buty hmmm będą u nas :) Na koniec mały i konkretny warsztat udzielania pierwszej pomocy poprowadzony przez Irka. Wracałyśmy około 4 godziny jadąc 60 - 80 km na godzinę, aby nie zgubić tłumika :)
Pokój Kuby jest dla mnie bardzo ważny. Jest to jego azyl do nauki, zabawy, spania oraz schowania, gdy się na mnie zezłości. Jest to pokój, do którego ma swój klucz ( nie pasujący do zamka, ale tego on nie wie :) ) oraz do którego zaprasza swoich przyjaciół. Jest to jego miejsce, które pomagam mu sprzątać, które jest urządzone według mojej i męża inwencji twórczej, ale biorąc pod uwagę jego upodobania i potrzeby. Brane pod uwagę podczas tworzenia pokoju było wszystko to co Kuba chciałby w nim mieć . Ważnym elementem jest miejsce na ulubione zabawki oraz zdjęcia, na których ja mam fioła. Jakbym mogła wykleiłabym fotkami wszystkie ściany :). Zakupiona ramka w Ikei pozwala Kubie widzieć zdjęcia z różnych wypraw oraz zdjęcia rodziny. Widzi je kiedy zasypia oraz kiedy się budzi. Ważną rolę odgrywają również małe półeczki pasujące do ramki, na których miejsce mają ulubione samochody oraz maskotki. Reszta pokoju z czasem :) Mięciutkie literki od NataliaJarocka.pl
Staram się, aby co niedzielę w naszym domu było pyszne ciasto. Przepis na jabłecznik czytelniczki Pani Jolanty zrobił furorę. Zaś w każde święta na stole gości domowy mojej roboty makowiec. Na koniec ogromną frajdę dzieciom sprawia dekoracja ciast tych ciast. Jeżeli macie ochotę zrobić któreś z nich zostawiam Wam przepisy.
Wielkanoc, to czas, gdzie w każdym domu pojawiają się niesamowite pisanki. Przyszła pora na robienie również i u nas, wraz z całą rodziną. W moim rodzinnym domu co roku jajka malowało się w cebulinie oraz woskiem. Specjalne pisaki do wosku stworzył mój dziadek, które przetrwały lata. Dzięki temu nasze najmłodsze pokolenia mogły takowe pisanki zrobić. Tym razem nie było wosku, lecz standardowo barwniki. Dekorowaliśmy również styropianowe jajeczka, które sprawiły dzieciom ogromną frajdę. Tym razem chciałabym pokazać Wam szablon, który akurat otrzymaliśmy ze Szwecji, lecz w Polsce na pewno jest dostępny. Sądzę nawet, że kosztuje grosze. Malowanie szablonem pozwala dziecku ćwiczyć precyzję oraz stworzyć śliczne jajeczko z pomocą np. rodzica. Wystarczy przyłożyć plastikowy szablon wielorazowego użytku i cienkim flamastrem odrysować wzór na jajeczku. I gotowe :)