Menu
Tak jak pisałam wcześniej
drugi post jest na temat sponsorów Spotkania Blogerów w Giżycku.
Prezenty jakie otrzymałam są fenomenalne i jest ich mnóstwo. J
1. Wydawnictwo dookoła świata
2. Mazurolandia
Wejścióweczka
3. Batiste
Suche szampony. Dla mnie
rewelacja, ponieważ kosmetyk jest u mnie używany bardzo często.
4. Foppapedretti
5. Infarmacja
Witaminowe lizaki dla dzieciaków, dla mamy witaminy J
6. Dong-a
Rewelacyjne kredki dla Kuby, długopisy i cienkopisy w ogromnej ilości dla mamy J
7. Beter- szkło i ceramika
Najcudowniejsza pamiątka spotkania. Z
jednej strony napis spotkania z datą, a z drugiej moje imie J
8. Soraya
Aż 3 świetne kosmetyki.
9. Charisma Giżycko
10. Vicks
Cukierki miodowe rozpływają
się w ustach, a woda morska do noska przydaje się dziecku idealnie J
11. Dermasova
Rękawiczki
antyalergiczne. U nas alergii nie ma, więc recenzji napisać nie mogę.
12. Barbaras
Koszulka z kotem Filemonem
idealna! Właśnie jesteśmy na etapie tej bajki.
13. Pluplu
14. Mariza
Kosmetyki. Jedyne co się nie sprawdziło to eilainer.
15. Lulek.tv
Płyta z piosenkami idealna
dla małego Kuby.
16. Hotel Ognisty Ptak
Jestem MEGA Zadowolona z
karnetu wygranego w losowaniu J
17. Osmoza Care
Kosmetyki
antybakteryjne
18. Emiludek
19. Bombelinkowo
20. Rękodzieło - moja pasja w wolnym czasie
Piękne rękodzieło w drewnie J
21. Pat&Rub
Próbki kosmetyków, które
już u naswcześniej się sprawdziły.
22. Warmiolandia
O tym, jak Kuba jest
szczęśliwy z biletu mówić nie trzeba J
23. Bart-druk
24. Wydawnictwo Dwie Siostry
25. Mama i Ja
Butelka zdrowej wody w upalny dzień J
26. Dafi
Dzbanek, który od dawna był
moim marzeniem. Recenzja wkrótce.
27. Tinuff
28. Carmex
Pomadki ochronne.
29. Lenny Lamb
30. iCzytam
Otrzymaliśmy bardzo fajną książeczkę :)
31. aNYa Fotografia
Bardzo dziękuję za pogawędkę o fotografii oraz za zdjęcia ze spotkania.
32. Gospodarstwo Rolne Ilona i Andrzej Wasieczko
Wylosowaliśmy książeczkę pt: „Takie Coś” Edwarda Leara. Książeczka napisana
jest bardzo fajnym językiem, prostym do zrozumienia dla trzylatka. Dodakowo
zawiera rebusy, kolorowanki i wierszyki. Kuba jest bardzo zadowolone, a to
najważniejsze J
Bardzo przydatną torbą okazała się Osmoza. Kosmetyki jakie dostaliśmy idealne
są do torebki, dzięki czemu mogę o higienę mojego maluszka dbać wszędzie.
Patyczki do uszu są z płynem eliminującym bakterie, które u małych dzieci są
normą. Spray do rąk eliminujący bakterie jest łatwy w użyciu i nie trzeba go
słukiwać, a więc rachu ciachu i bakterie poszły w las J



















Posty związane ze spotkaniem będą dwa. Jeden o samym spotkaniu i drugi o sponsorach. Jako pierwszy będzie ten o samym spotkaniu. 24 Maja 2014r. odbyło się Pierwsze Giżyckie Spotkanie Blogerów, a raczej Blogerek J Spotkanie zorganizowały świetne dziewczyny, blogerki, a przede wszystkim mamy : Roksana Prusarczyk Dzwoneczkowy Raj Mamy oraz Natalia Bielak – Jarocka Mama Diabełka. Dziewczyny odwaliły kawał dobrej roboty, ponieważ samo spotkanie przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
Spotkanie rozpoczęło się o 11 z lekkim opóźnieniem w Giżyckiej kawiarni Cafe Crema.
Na początek kawka / herbatka, później obiadek i deserek,więc z głodu dziewczyny umrzeć nam nie dały J Z tego co wiem prawie wszystkie uczestniczki mają dzieci, więc i one brały udział w spotkaniu. Jedyną osobą, która totalnie dała d*** była animatorka do naszych maluchów. Nie była to absolutnie wina organizatorek tylko tej Pani. Raczej byłam pewna, że Kuba nie wytrzyma tam trzech godzin bez zorganizowania czasu, ale…. Jestem dumna z mojego syna, jak i innych dzieci. Świetnie same pod naszym okiem nie pomocą co róż innego z rodziców zorganizowały sobie czas i zabawę. Nie nudziły się i to było najważniejsze, a my mogłyśmy spokojnie wziąć udział w rozmowach.
Tematy spotkania idealnie wpadły w moje gusta. Na początku była rozmowa z pokazem z Panią Fotograf. Tematem było fotografowanie dzieci, czyli to co robię na co dzień.
Drugie spotkanie odbyło się z przemiłą Panią Instruktor z Fit Giżycko, która opowiedziała nam o zdrowym żywieniu, pokazywała ćwiczenia na dane partie ciała. Po prostu Mega!
Na spotkaniu poznałam wiele świetnych dziewczyn. Idealnie się dogadywałyśmy i rozumiałyśmy. Atmosfera była rodzinna i na luzie, wręcz idealnie. Do domku wróciłam napełniona pozytywną energią.
Dziewczyny jeszcze raz wielkie dzięki i TOTAL SZACUN!











Pomysł
na Kinder Party miałam zupełnie inny, bardziej kameralny, a wyszło zupełnie
przeciwnie. Nie jestem ani z zawodu, ani z doświadczenia organizatorem imprez,
więc tym bardziej stało się to dla mnie wyzwaniem. Pomyślałam albo się uda,
albo nie.
Pierwsze Kinder Party odbyło się 26 Marca
2014r. w Sp. 33. Było pod hasłem integracja.
Mamy przyniosły wspaniałe smakołyki – więc brzuszki naszych pociech nie były
puste J
Na imprezie towarzyszył totalny chaos J Śmiem twierdzić, że ten chaos był wspaniały, ponieważ
stworzyły go dzieciaki – to one kierowały całą imprezą i były w tym fenomenalne. Po pierwszej imprezie
wyciągnęłam wnioski, – co było dobrze, co źle, aby kolejna pod pewnymi
względami była jeszcze lepsza.
Robiłam wszystko, co w mojej mocy, aby uszczęśliwić Kube, jak i inne maluszki J Jak wyszło? Nie mnie to oceniać, chodź mój syn był
mega zadowolony. Wiele mam wyszło zachwyconych – i oto chodziło J
Następnego dnia moje dziecko spało prawie do 11 , gdzie zwykle wstaje przed 7 –
więc to o czymś świadczy J
Początkowo miało to być
spotkanie mam razem z dziećmi, abyśmy mogły poplotkować, a maluchy zaprzyjaźnić
i wyszaleć. Mam zgłosiło się dużo, więc i impreza przestała być kameralna.
A co było? Był tort ufundowany przez Złoty Klucz,
profesjonalna muzyka dzięki ABC Organizacja Imprez, balony, nagrody ufundowane
przez partnerów, Szampan, Fotografowie i Olsztyniak, a co najważniejsze – było
mnóstwo dzieci.
Ci, którym się podobało
powrócili na kwietniowe Kinder Party z warsztatami Wielkanocnymi. Przychodzi
ten komu się podobało i kto chce. Bardzo mi miło, że jest wielu zwolenników Kinder Party – ze swojej strony bardzo Wam
dziękuję J

Smoczek
jest odwiecznym przyjacielem dziecka, a w pewnym czasie wrogiem dla rodzica.
Gości w większości domów w liczbie mnogiej. Ile my mieliśmy smoczków? Nie wiem,
ale na pewno ponad 20. Gubiły się, potem znajdowały, ale tyle gościło w naszym życiu.
Chciałam, aby moje dziecko
było bez smoczkowe, ale nie udało się. Mój synek był bardzo do niego
przyzwyczajony, śmiem twierdzić, że tak samo jak do mnie oraz swojego
ukochanego Misiulka. Smoczek był z nami cały czas - był do spania, leżenia, na
spacer, po prostu, na co dzień. Okazał się świetnym uspokajaczem i przyjacielem
mojego brzdąca. Bardzo chciałam się go pozbyć martwiąc się o zgryz Kubusia.
Smoczki kupowałam dobrych
firm, nie chciałam, aby moje dziecko ssało pięciozłotowy szajs. Od czasu, gdy
ich nie używamy do tej pory znalazłam trzy podczas sprzątania w różnych
miejscach – zguby.
Bałam się próby odstawienia
Kubusia od smoczka, byłam przygotowana na wszelkiego rodzaju wymuszania, płacze
i krzyk, aby tylko Kubuś mógł odzyskać swojego przyjaciela.
W momencie, gdy rodzice nie są
razem powinni działać wspólnie, nawet wtedy, gdy dziecko ma dwa domy. Kubuś
mając roczek był moment, że przez trzy dni nie używał smoczka – niestety, ale sterroryzował
tatę i go otrzymał. Moje działania trafiły szlag.
Pomyślałam - poczekam trochę i na nowo spróbuje pozbyć się tych „cudownych
przyjaciół”. Słyszałam o różnych metodach pozbycia się smoczków m.in.
posypywanie pieprzem, oddawanie koleżankom, wyrzucanie przez balkon na czach
dziecka itp. Ja obmyśliłam swój plan przyjazny mojemu smykowi. Były dwa wyjścia
albo zadziała, albo nie.
Dzieci w wieku 2, 5 roku dużo
już rozumieją, więc plan musiałam mu dogłębnie wytłumaczyć.
Chciałam, aby Kubuś miał coś w zamian. Plan był prosty – zabawka w zamian za
smoczki J
Wszystkich przyjaciół włożyliśmy do reklamóweczki i udaliśmy się do sklepu
zabawkowego.
Kuba wchodząc do sklepu mógł wybrać dla siebie,
co chciał ( oczywiście mama wskazała zabawki w dogodnym przedziale cenowym).
Wybrawszy świetne piankowe puzzle sam udał się do kasy i w zamian za swoją nową
zabawkę musiał oddać Pani reklamówkę ze smoczkami.
Kuba był wniebowzięty nowym nabytkiem, a ja miałam lekkiego stracha przed porą
nocną.
Tak jak myślałam – kładąc się spać Kubuś zawsze prosił o Misia i smoka. Dałam
mu misia, a o smoku udałam, że nie słyszałam. KUBA ZASNĄŁ! Byłam szczęśliwa i
dumna. Moje obawy przed krzykiem, wymuszaniem nie sprawdziły się. W kolejne
trzy dni, gdy Kuba prosił o smoka dalej udawałam, że nie słyszę, bądź na chwilę
wychodziłam z pokoju, aby szybko o nim zapomniał. Zdarzało się, że dalej pytał,
wtedy tłumaczyłam, że oddał Pani smoczki i ma puzzle. Wszystko rozumiał. Byłam
bardzo dumna.
Pozbyliśmy się smoczka J
Polecam wszystkim nasz sposób, może jeszcze komuś pomoże J
Blogerką jestem od niedawna. W zasadzie blog traktuje jako własny pamiętnik, w którym pragnę zapisać wszystkie ważne wydarzenia, chwile z naszego wspólnego z Kubusiem życia.
Kiedy Kuba dorośnie pokażę mu bloga, dzięki któremu dowie się jak było, gdy był malutki :)
Piszę go dla siebie i dla niego. Moim własnym stylem oraz częstymi błędami, związanymi również z braku wielu klawiszy w moim laptopie :)
W marcu odbyło się spotkanie olsztyńskich blogerów. Bardzo się cieszę, że mogłam się na nim być! Spotkanie zorganizowały trzy świetne babeczki! Karolibu, Nisza oraz Extremama.
Spotkanie odbyło się w kawiarni:
Było smakowanie kawy, warsztaty z obróbki zdjęć, rozmowa o poprawnej polszczyźnie oraz na koniec pyszny lunch i preeezenty :)
Poznałam wiele wspaniałych blogerów, którzy bardzo dobrze się na tym znają - ja dopiero poznaje ten świat.
Ze swojej strony bardzo dziękuję organizatorom, partnerom oraz uczestnikom za wspaniale spędzony czas.
Ps pozdrowienia dla starszej Pani, która przytarła mi samochów. Wniosek - gdy pojazd nie ma możliwości dalszej jazdy z braku odpowiedniego miejsca - nie jedź.
Kuba jest już w takim wieku, gdzie mogę zacząć chodzić z nim w różne miejsca. Próbujemy różnych "wyjść" i zawsze wyciągam wnioski co mu się tam podoba, i czy w najbliższym czasie wrócimy do danego miejsca.
Po kinie kolejnym naszym wypadem była pierwsza wizyta w teatrze lalek. Od rana mieliśmy ogromne przygotowania do tego wspaniałego miejsca.
Pamiętam jak byłam mała i moja ś.p Mama chodziła tam ze mną dość często. NIE NAWIDZILAM LAKIEREK! Ale teatr lalek był jedynym miejscem, do którego owe lakierki polerowałam :) W końcu trzeba było dobrze wyglądać.
Ale wróćmy do wyjścia z Kubusiem.
Przed wyjściem opowiadałam mojemu małemu smykowi co to jest teatr, co tam zobaczy, jak trzeba się tam zachowywać i ... ubrać. Pytając Kubusia co chcesz założyć do teatru odpowiedział: " Jak to mama co - krawat musze" ! :) Ubraliśmy się elegancko i ruszyliśmy do teatru na spektakl "Tymoteusz i Psiuńcio".
Jedynie czego obawiałam się udając do teatru, to reakcji Kubusia na pacynki - czy się po prostu nie przestraszy. Wniosek byłyby taki, że na jakiś czas teatr trzeba by było sobie odpuścić. W naszym przypadku było zupełnie inaczej!
W pierwszej kolejności siadały na sali grupy zorganizowane, potem osoby prywatne. Usiedliśmy na samej górze obok chłopca w podobnym wieku do Kubusia. To czego ja się obawiałam udzieliło się właśnie temu małemu brzdącowi, a nie mojemu smykowi :) Przez cały spektakl Kuba śmiał się tak głośno, aż osoby z dołu na nas zerkały. Rozpierała mnie ogromna radość, że moje dziecko jest bardzo szczęśliwe. Jak każda mama uwielbiam uszczęśliwiać swoje dziecko.
Wiadomo jak coś się zaczyna, to i się kończy. Po przedstawieniu udaliśmy się po nasze kurtki, aby w świetnych humorach udać się do domu zdać relacje dziadkowi. W momencie odbierania kurtek mina Kubusia stała się smutna, a było to za sprawą tego, iż chciał zobaczyć przedstawienie JESZCZE RAZ! Musiałam coś wymyśleć, aby mój mały smyk chciał wrócić do domu i po prostu wyjść z teatru. Strzałem w dziesiątkę okazało się pójście i zapisanie na kolejną bajkę :)
Już w kwietniu wybieramy się na złotą rybkę :)


